Ruch drogowy i małpy

Minęło trochę czasu od mojego ostatniego wpisu, lecz zbliża się koniec semestru w Polsce i musiałam zając się sprawdzaniem prac zaliczeniowych studentów. W czasach globalnej sieci internetowej prowadzenie zajęć na odległość nie jest problemem. Szczególnie, gdy ma się do czynienia z prywatną nowoczesną uczelnią, jaką jest DSW. Szkoła posiada interaktywną platformę pozwalającą brać udział w zajęciach on-line. Niestety zaliczenia pozostają zaliczeniami i każda ze stron musi wywiązać się ze swojej części roboty. W każdym razie polecam prowadzony przez nas (Instytut Studiów Azjatyckich i DSW)jednoroczny podyplomowy kierunek Kultura Indii i Tybetu (http://www.dlakandydata.dsw.edu.pl/oferta-edukacyjna/studia-podyplomowe/wydzial-nauk-spolecznych-i-dziennikarstwa/kultura-indii-i-tybetu/), którego jestem koordynatorem. W zeszłym roku w ramach zorganizowanego przez nas dnia otwartego studiów wystąpił z gościnnym koncertem indyjsko-niemiecki zespół muzyczny Dhun z Drezna z prof. Subhendu Ghoshem z Delhi na czele. Poniżej relacja z drugiego koncertu, który odbył się na Uniwersytecie Wrocławskim w Katedrze Muzykologii.

http://www.youtube.com/watch?v=pdsZw_ki5Kc

Wracając jednak do Delhi, ostatnio mam serdecznie dość warunków drogowych w moim obecnym mieście. Indyjski ruch uliczny to obszerny i emocjonujący temat. Jak to wygląda na co dzień? Czasem korek uniemożliwia jazdę, bo kierowcy - przynajmniej na pierwszy rzut oka - nie stosują się do żadnych przepisów drogowych. Momentami wydaje mi się, że chyba jedyną zasadą jest głośne trąbienie, kiedy przejeżdża się obok innego pojazdu. Pewnego razu na ulicy prowadzącej do naszego akademika wszystkie pojazdy stanęły, bo na środku drogi ugrzęzły w poprzek dwa samochody, które chciały skręcić. Zostały jednak zablokowane przez inne pojazdy nadjeżdżające ze wszystkich stron. Sytuacja była patowa, bo tu każdy chce jechać do przodu, nikt zaś nie chce się wycofać. Podobnie jest w metrze. Czasem jest trudno wyjść z pociągu, gdyż ludzie siłą próbują wejść do środka. Jedna masa prze na zewnątrz, a druga do środka. Bywa, że ktoś ugrzęźnie pomiędzy tymi dwoma grupami gubiąc but. Tak jest szczególnie w weekendy. Normalnie można komfortowo podróżować w sektorze dla kobiet. 


Konsumpcja skradzionego loda. W roli głównej... prawdopodobnie makak indyjski (Macaca radiata) występujący na południu kraju (Mamallapuram, Tamilnadu).
Co do małp, to są tu dwa gatunki. Indusi zwą jedne czerwonym, a drugie białymi. Czerwone, czyli makak rezus, zwany też po prostu rezusem (Macaca mulatt). To jego przedstawiciel miał polecieć w kosmos w 1959 r.


Rezus imieniem Sam, która pilotowała w 1959 r. statek kosmiczny Little John 2. Źródło: NASA Johnson Space Center, udostępnione w Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Monkey_Sam_Before_The_Flight_On_Little_Joe_2.jpg.
Rezusy żyją w wielu miastach, gdzie parają się kradzieżami. Generalnie próbują zdobyć w ten sposób pożywienie, ale nie wiem z jakiego powodu kradną i niszczą okulary, komórki i aparaty fotograficzne. Kiedyś myślałam, że robią to, aby zamienić towar na banany lub na czyjeś zlecenie, ale nie jest to prawdą. Widziałam na własne oczy, jak skaczą na ludzi, zabierają okulary i chwilę później je rozbijają, nie zostawiając czasu na jakiekolwiek propozycje handlowe czy negocjacje. Czasami jest niebezpiecznie, bo można natknąć się na małe stadko małp. Trzy tygodnie temu spędzałyśmy weekend we Wryndawan, znanym miejscu pielgrzymek hinduistów z całego kraju i świata. Tam jest wiele małp i nawet na naszym tarasie nie byłyśmy bezpieczne, bo małpy daleko skaczą i sprawnie wspinają się. Każdego dnia zrzucały mi pranie ze sznurka i czasem myślałam, że bezpowrotnie straciłam jakąś część garderoby. Raz bardzo się przestraszyłam, gdyż jeden rezus - który wszedł do pokoju sąsiadów, zezłościł się, kiedy chciałam go stamtąd przepędzić, i zaczął mnie gonić. Serce o mało nie wyskoczyło mi z piersi, gdy uciekałam. Na szczęście udało mi się w porę schować w pokoju i zamknąć dobrze drzwi. One nie są bardzo duże, ale mogą ugryźć, a to nie jest bezpieczne ze względu na ryzyko zarażenia wścieklizną. W Delhi na szczęście nie spotyka się małpy na ulicach, a te w parku uniwersyteckim są najedzone i pokojowo usposobione. 


Co do tzw. białych małp, to mowa tu o hulmanie zwyczajnym (Semnopithecus entellus), zwanym też hanumanem - choć osobiście uważam,  że legendarny Hanuman należał do gatunku orangutanów, które kiedyś żyły także na terenie Indii -a tłumacząc z angielskiego, langurem szarym. Małpy te żyją raczej poza miastem, są trochę większe i przyjazne, jakby dostojniejsze. 


Autor: Bernard Gagnon, Źródło: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/1d/Semnopithecus_priam.jpg/800px-Semnopithecus_priam.jpg.
Hulmany na murach drogi prowadzącej z fortu Amber do fortu Dżajgarh. 


Hanuman we mgle na górskiej trasie prowadzącej do śiwaickiej świątyni Nilkantha Mahadewa (okolice Riszikeś, Uttarakhand).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz